patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
P.S. Już był tu taki jeden przekonany o tym, że wygra każdą sprawę z home - zamilkł jakoś baardzo ostatnio.
Niezależnie od tego, czy "taki jeden" ma rację, czy nie, to jego milczenie jest słuszne przynajmniej z dwóch powodów. Pierwsze primo - niekoniecznie powinien pisać o każdej literce napisanej w tej sprawie. Drugie primo - bardzo nierozsądnym jest pisanie o swojej polityce w zbliżającej się sprawie (zakładam, że poszedł do sądu), bo druga strona może się przygotować.
patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
Sonin: jak dla mnie wystarczy zapis o używaniu usługi niezgodnie z przeznaczeniem.
A Ty znowu swoje...

Zrozum wreszcie, że Twoje widzimisię ma się średnio do przepisów prawa. Jeżeli nie masz jasnego sprecyzowania (X% czasu procesora, Y% pamięci, Z% GB dysku i transferu, tematyka taka a taka), do czego może służyć usługa, to papier z argumentem "używanie usługi niezgodnie z przeznaczeniem" możesz sobie powiesić na haku w wiadomym miejscu.
patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
Coś jak wożenie autobusem miejskim konia i trzech świnek na farmę.
W regulaminie komunikacji miejskiej masz jasno określone informacje o przewozie zwierząt oraz ich wielkości. Po raz kolejny rzucasz bezsensownym hasłem, które nijak ma się do rzeczywistości.
patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
Są powszechnie przyjęte zasady których nie trzeba umieszczać w umowach, żeby były obowiązujące
Możesz podać jakieś przykłady z życia i branży? Pytam bez złośliwości, naprawdę jestem ciekaw takich przypadków.
patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
a w razie czego każdy sąd i tak przyzna rację, że jeśli jedna strona w rażący sposób działa na szkodę drugiej to można umowę rozwiązać.
Chłopie, na litość boską, nie opowiadaj głupot...
Żeby stwierdzić "rażące działanie na niekorzyść Home.pl", sąd będzie musiał rozpatrywać wszelkie okoliczności. Pierwszą rzeczą, którą będzie brał pod uwagę, nie jest czyjekolwiek widzimisię, ale papierologia - w tym wypadku regulamin świadczenia usługi z dnia podpisania umowy i sama umowa.
AFAIK w umowie nie ma ani słowa o tym, ile zasobów serwera użytkownik może wykorzystywać, z jakich skryptów może korzystać i tak dalej. Na tej podstawie sąd stwierdzi, że nie sposób mówić o przekroczeniu zapisów umowy (bo takich nie ma) i w tym momencie Home pozostanie bez argumentów.
patryk, o 7.01.2007, 13:56, powiedział:
Home.pl ma na swoje poparcie logi, qnwortal krzykactwo.
Logi nie będą dowodem w sprawie, jeżeli w umowie między Home i userem nie ma zapisów dotyczących parametrów, które da się wyczytać z logów.
IMHO Home popełnił błąd, nie umieszczając limitów obciążenia serwera w regulaminie / umowie. Jeżeli ktoś umowę podpisał, to ma prawo korzystać z zasobów serwera w takim zakresie, na jaki opiewa regulamin i umowa, do limitów tam zawartych włącznie. Żadnego sądu nie będzie interesował fakt, że overselling jest normą - w umowie masz prawo do wykorzystania X GB transferu w ciągu Y czasu i masz prawo wykorzystać limity usługi do ostatniego kilobajta.
Nie jest sprawą usera to, że usługa jest źle skalkulowana i się firmie oferującej usługę nie opłaca - trzeba było usługę lepiej skalkulować i opisać. Do czasu wygaśnięcia umowy firma jest zobowiązana ją świadczyć, chyba że umowę renegocjuje, a klient będzie tak miły i się na nowe warunki zgodzi.
Na razie przypomina mi to ekipę budowlaną, która zgodziła się uczciwie pracować za X złotych na budowie przy stawianiu domu. W umowie nie zapisała ani powierzchni budynku, ani liczby pięter, które ma postawić, a teraz zaczyna płakać, że to dużo więcej roboty i się nie kalkuluje. Trudno, trzeba było umowy nie podpisywać, nikt do tego nie zmuszał...