Problem tkwi w tym że w naszym - tfu! - kraju, na zwykłego sprzątacza co ma umieć się podpisać i zamiatać mopem wymagane jest wykształcenie wyższe. A dlaczego ? Ano dla tego że to nie jest woźny ani sprzątacz bo to według jakiś pajaców z unii jest obraźliwe tylko SPECJALISTA DO SPRAW CZYSTOŚCI
Zmierzam do tego że wszędzie potrzebne jest doświadczenie, tyle że człowiek gdzieś je MUSI zdobyć. Bez znajomości w szwagro-spółce nie ma szans. Coś większego to potrzebna blondynka, młoda, 19 lat, dwa fakultety, 3 języki obce i minimum 3 lata doświadczenia. No sorry ale z takim podejściem to się w tym kraju nigdy nic na lepsze nie zmieni.
A studia i te inne pierdoły to moim zdaniem w większości szkoda czasu. Wszyscy moi znajomi porobili po dwa czy trzy kierunki, magisterki i licencjaty i albo siedzą w pośredniaku albo zapieprzają za 1600 brutto. Z tą różnicą że oni mają te 1600 a ja chwilowo nie mam nic no ale...