T, o 22.11.2007, 10:42, powiedział:
A co, w fabryce producenta ów Maybach sam się odrodzi po kradzieży? Spodziewałem się po Tobie bardziej inteligentnych analogii.

TheBlood, o 22.11.2007, 14:36, powiedział:
To też będzie realna strata finansowa - tym razem dla producenta, bo stracił coś co MIAŁ i MÓGł MIEĆ DALEJ.
Faktycznie jak teraz na to patrze to moze to nie byl najtrafniejszy przyklad... Ale taki przyklad jaka pora
TheBlood, o 22.11.2007, 14:36, powiedział:
Jeszcze tak uczepiłeś się tych samochodów, to bardziej trafnym przykładem będzie zarzucanie jakiejś średnio zamożnej rodzinie, że kupiła Skodę Fabię, zamiast Mercedesa. Skoro Mercedesy nie są w zasięgu ręki takiej rodziny, to dlaczego firma ma taką rodzinę klasyfikować jako potencjalny klient? Przecież taka rodzina nie ma żadnego wpływu na zarobki firmy. Trudno ją obwiniać o straty i ilośc sprzedanych egzemplarzy...
Jak mozesz w ogole porownywac zakup konkurencyjnego produktu (co z tego, ze wiele tanszego) z kradzieza/piraceniem? Jezeli jest jakis glebszy sens w Twojej wypowiedzi, to prosze o jakies wytlumaczenie
TheBlood, o 22.11.2007, 14:36, powiedział:
Oskarżanie takiego POLICJANTA zarabiającego mniej niż 2000zł i mającego na utrzymaniu - powiedzmy dwojkę dzieci i żonę - że nie stać go na oryginalnego Photoshopa (i póki co stać go nie będzie dalej, więc nie jest to potencjalny klient Adobe), więc ściągnął sobie z internetu, żeby coś zrobić na rocznicę ślubu dla swojej żony, jest właśnie równie rozsądne co w przykładzie z Mercedesem.
Zawsze moze sobie kupic Photoshop Elements za ~300zl albo skorzystac z darmowego oprogramowania. Nie oszukujmy sie, to ze kogos nie stac na legalne oprogramowanie nie uprawnia go do piracenia, tym bardziej jezeli to nie jest to jedyny dostepny na rynku produkt i sa dostepne tansze alternatywy (vide Twoj przyklad z Fabia i Mercedesem).
Nie kazdy musi jezdzic Mercedesem!
TheBlood, o 22.11.2007, 14:36, powiedział:
Dobrym przykladem są filmy. Często wychodzą wersję tzw kinowe wielu filmów. Oglądając fragment takiej pirackiej wersji można mniej więcej zorientować się jaki poziom prezentuje dany film i zdecydować, czy iśc na niego do kina czy nie.
Odpowiedz sobie teraz szczerze na to pytanie:
Ile razy po obejrzeniu jakiegos filmu na komputerze poszedles potem na niego do kina?
Ponadto, z Twoich wypowiedzi wyciagnalem dwa (jak dla mnie
absurdalne) wnioski:
- Jezeli producent nie ponosi kosztow zwiazanych z wytworzeniem pojedynczej sztuki, a ponosi jedynie koszt stworzenia (np. filmy, muzyka, oprogramowanie, itp.) to generalnie takie piracenie jest OK, bo producent i tak na tym nie traci.
- "Bogaci" musza zarabiac na zakup legalnych rzeczy, natomiast "biedni" moga sobie piracic bo na legalne ich nie stac.
...prosze popraw mnie jezeli cos przekrecilem.