Skocz do zawartości


 





- - - - -

Ustawa przeciwdziałająca terroryzmowi? Albo "kryminał na lato"

Napisany przez kamczatkaa, 06 czerwiec 2016 · 541 wyświetleń

Kilka słów o ustawie, która wyrządzi więcej złego niż dobrego, warto przeczytać. Posłowie władzy demokratycznej powinni wprowadzać takie prawo, którego chcieliby doświadczać również po oddaniu rządów opozycji a nawet wówczas gdyby władzę przejęły najbardziej skrajne i niedemokratyczne siły polityczne.
 
Bardzo odważne są nowe zapisy w rzeczonej ustawie wobec niedawnych doświadczeń rządzących. Co z tego, że z innej opcji politycznej? Każdą władzę mogą spotkać podobne doświadczenia.
 
Jeżeli jako przeciętna osoba nie ma się do czynienia z tego typu środowiskiem i tym resortem a także sytuacjami, które narażałyby nas na kontakt z nim, to trudno jest odnieść się do problemu, trudno zająć nawet jakiekolwiek mocne stanowisko. Problematyka jest wówczas abstrakcyjna.
 
  Dla mnie problem ten skonkretyzował się mocniej pod wpływem wysłuchanych zwierzeń znajomej, która nie mogła opanować  refleksji wobec ogólnej dyskusji nad nową ustawą.  Autentyczności zwierzeń nie weryfikowałem i za nie nie odpowiadam.
 
Zaczęło się od nowych zdarzeń w jej życiu towarzyskim. Poznała wtedy pewnego bardzo zamożnego mężczyznę. Znajomość nie układała się jednak po jej myśli a nowy znajomy prezentował zachowanie i poglądy, które nie zawsze jej odpowiadały. Co więcej, w tym samym czasie zaczęło nagle dochodzić do przedziwnych i przykrych sytuacji w jej życiu, jakie wcześniej nie zdarzały się i których nie potrafiła wytłumaczyć.
 
Na przykład stwierdzała co kilka dni, wracając z pracy do domu, że elementy wyposażenia jej mieszkania czy sprzęt elektryczny są zniszczone. Po prostu jakiś mebel lub sprzęt, który zostawiła w nienagannym stanie wychodząc, zastawała po powrocie uszkodzony. Narzucało się podejrzenie, że w trakcie jej nieobecności miała niemiłego gościa w mieszkaniu.
 
Odczuwała coraz silniejszy strach. Tym bardziej, że intuicyjnie wiązała te doświadczenia z zaskakującym i kontrowersyjnym zachowaniem znajomego, którego uznała za osobę niebezpieczną.
 
Kiedy w jej mniemaniu znajomość ta należała już do przeszłości a w drzwiach zmieniła zamki, pewnego dnia wracając do domu zastała w mieszkaniu swoje dwie papugi z ukręconymi łebkami!
 Pod wpływem paniki  poszła na policję złożyć zeznania na temat tej sytuacji. Zeznania przyjęto i „sprawie nadano bieg”. Po ok. miesiącu zatelefonowano do niej z informacją, że sprawę przejął określony śledczy i moja znajoma jest proszona o złożenie dodatkowych zeznań.
Zaproszono ją do pomieszczenia, w którym stały trzy biurka obok siebie w rzędzie a naprzeciwko każdego krzesło przeznaczone dla składającego zeznania. Każde z tych krzeseł dzieliło mniej więcej półtora metra odległości.
 
„Zacznę od weryfikacji pani danych osobowych” stwierdził Policjant i zaczął czytać: imię i nazwisko oraz adres zgadzały się, następnie przeczytał zawód: „dietetyk”.
Moja znajoma usztywniła się.
 
Zawód miała zupełnie inny, ale rzecz w tym, że określenia „dietetyczka” czasem używał w stosunku do niej ów nowy znajomy, określając w ten sposób jej znaczne zainteresowanie sposobami odżywiania, dietami, itp.
 
Na pytanie o to czy ma coś do dodania  w sprawie jej zeznań zaprzeczyła. Policjant przystąpił do porządkowania dokumentów a ona w tym czasie miała okazję bliżej poznać mężczyznę na sąsiednim krześle. Nie, oczywiście nie podjęła z nim konwersacji. Za to, z powodu dużej bliskości obu krzeseł dokładnie dowiedziała się w trakcie podawania przez mężczyznę policjantowi danych, jak się ten pan nazywa, gdzie mieszka. Co więcej,  z powodu ciągłego porządkowania jej dokumentów, miała też okazję dowiedzieć się w szczegółach o sprawie i zajściach, w związku z którymi został ten mężczyzna oskarżony.
Istotne może będzie, dla pełniejszego zrozumienia sytuacji poinformowanie, że, jak się okazało, mężczyzna ów, dziwnym zbiegiem okoliczności mieszkał nie tylko na tej samej ulicy co moja znajoma ale nawet w tym samym budynku, w sąsiedniej klatce schodowej.
 
Co prawda wcześniej go nie znała, nawet nie kojarzyła jego twarzy, ale czy z wzajemnością? Dom miał tylko dwie klatki schodowe. Zresztą od tej pory będzie dokładnie go kojarzyć, mogłaby nawet poplotkować na jego temat i o jego sprawie ze swoją znajomą, która akurat mieszkała z tym panem po sąsiedzku.
 
Policja nie pojechała do mieszkania znajomej w celu zebrania ewentualnych „śladów”, odcisków palców, etc. Nie podjęła próby zebrania ich nawet z dostarczonej przez moją znajomą kartki z wypisaną na niej groźbą karalną, którą znalazła w swojej skrzynce pocztowej. No i nie wykonano analizy charakteru pisma z kartki, które akurat było bardzo charakterystyczne.
 
Nie muszę chyba dodawać, że sprawa została niebawem umorzona.
Niektórych czytających zapewne interesuje czy historia trudnej znajomości mojej znajomej miała ciąg dalszy. Niestety na tym się nie skończyło
 
Autorem wpisuj jest właścicielka serwisu smedyczny



  • 0



Lipiec 2017

P W Ś C P S N
     12
3456789
10111213141516
17181920 21 2223
24252627282930
31      

Kategorie